Jarmark Staroci i Osobliwości
A zwłaszcza to drugie :)
Oprócz starych, bardziej i mniej zabytkowych mebli, w sobotę i niedzielę na jeleniogórskim Placu Ratuszowym można było nabyć:
Złom. Ku mojemu zdziwieniu cieszył się dużym zainteresowaniem. Na co komu zardzewiałe nakrętki i wyszczerbione aluminiowe widelce?

Złote, pozłacane, srebrne i posrebrzane, miedziane i jakie-tam-jeszcze-można-zapragnąć elementy zastawy stołowej. Najpewniej nie wszystkie legalnie przez sprzedających nabyte, sądząc po reakcji właścicielki stoiska na mój aparat…

Rzeźby Putto (błędnie zwane aniołkami, bądź herubinkami). Oczywiście z okresu renesansu, baroku lub rokoka ;) . Były też Dżizasy ukrzyżowane, z krzyżem lub bez, jak kto woli. Nieukrzyżowane też były. Nie zrabowano ostatnio jakiegoś kościoła?

… I inne cacka:

Były też granaty, łuski po nabojach, hełmy wojskowe, maski gazowe, ale zdecydowanym hitem była flaga ze swastyką i portret Hitlera. Zdjęcia flagi nie mam, została złożona i schowana do gabloty po głośnej interwencji jednego z oburzonych przechodniów.

Podsumowując: Nie wiedziałam, że ktoś dziś jeszcze zbiera stare znaczki i pożółkłe widokówki, i że ten ktoś na dodatek wcale nie musi być stary i pożółkły, ale że ludzie zbierają zardzewiałe guziki, plastikowe żołnierzyki, albo lalki z urwanymi kończynami, to bym 100 lat myślała i nie wymyśliła.
Podsumowując konkretnie: Opuściłam jarmark z dwoma, przecudnej urody, sygnowanymi, posrebrzanymi świecznikami. Pech chciał, że identyczne znajdują się w sanktuarium Matki Bożej Wojcieszowskiej (a może już nie ;) ), i które Michaś miał okazję za młodu widywać z bardzo bliska, i których, delikatnie mówiąc, nie polubił… Świeczniki oddałam Mamie, która tego dnia stała się również właścicielką niedziałającej, niekompletnej, acz pięknej lampy naftowej, cukierniczki z wybrakowaną łyżeczką, podrdzewiałych drzwiczek do pieca i pozłacanego nożyka do papieru z nożyczkami w komplecie.









