Archive for September, 2009

Jarmark Staroci i Osobliwości

A zwłaszcza to drugie :)

Oprócz starych, bardziej i mniej zabytkowych mebli, w sobotę i niedzielę na jeleniogórskim Placu Ratuszowym można było nabyć:

Złom. Ku mojemu zdziwieniu cieszył się dużym zainteresowaniem. Na co komu zardzewiałe nakrętki i wyszczerbione aluminiowe widelce?
1

Złote, pozłacane, srebrne i posrebrzane, miedziane i jakie-tam-jeszcze-można-zapragnąć elementy zastawy stołowej. Najpewniej nie wszystkie legalnie przez sprzedających nabyte, sądząc po reakcji właścicielki stoiska na mój aparat…
04

Rzeźby Putto (błędnie zwane aniołkami, bądź herubinkami). Oczywiście z okresu renesansu, baroku lub rokoka ;) . Były też Dżizasy ukrzyżowane, z krzyżem lub bez, jak kto woli. Nieukrzyżowane też były. Nie zrabowano ostatnio jakiegoś kościoła?
putto

… I inne cacka:
05

Były też granaty, łuski po nabojach, hełmy wojskowe, maski gazowe, ale zdecydowanym hitem była flaga ze swastyką i portret Hitlera. Zdjęcia flagi nie mam, została złożona i schowana do gabloty po głośnej interwencji jednego z oburzonych przechodniów.
88

Podsumowując: Nie wiedziałam, że ktoś dziś jeszcze zbiera stare znaczki i pożółkłe widokówki, i że ten ktoś na dodatek wcale nie musi być stary i pożółkły, ale że ludzie zbierają zardzewiałe guziki, plastikowe żołnierzyki, albo lalki z urwanymi kończynami, to bym 100 lat myślała i nie wymyśliła.

Podsumowując konkretnie: Opuściłam jarmark z dwoma, przecudnej urody, sygnowanymi, posrebrzanymi świecznikami. Pech chciał, że identyczne znajdują się w sanktuarium Matki Bożej Wojcieszowskiej (a może już nie ;) ), i które Michaś miał okazję za młodu widywać z bardzo bliska, i których, delikatnie mówiąc, nie polubił… Świeczniki oddałam Mamie, która tego dnia stała się również właścicielką niedziałającej, niekompletnej, acz pięknej lampy naftowej, cukierniczki z wybrakowaną łyżeczką, podrdzewiałych drzwiczek do pieca i pozłacanego nożyka do papieru z nożyczkami w komplecie.

Jesienny post

Przyszła jesień i jak to zwykle jesienią bywa, a w tym roku zupełnie irracjonalnie i wbrew okolicznościom, dopadła mnie ogromna jesienna… euforia. Jest cudnie.

A poza tym:
Znalazła się paczka wysłana z miesiąc temu do Sis do Clermont we Francji. Znalazła się na poczcie w Jeleniej Górze;)
Dr Gregory House wrócił!
I gotuję pyszne spagetti.

Tylko czekać, aż coś się sp…
Tymczasem jesienne zdjęcia:

pajeczyna 1

To specjalnie dla Ani, wiem, że lubi;)
03

pajeczyna 2

Jesiennych liści jeszcze mało, za to jest dzika róża:
dzika róża

I Revela jesiennie na balkonie zadumana:
rev zadumana

O Lwie.

– Opowiem ci o lwie, o wielkim złotym lwie,
co nie bał się niczego, nawet burzy.

– Niczego nie bał się?

– Niczego nie bał się!

– No pewnie, że się nie bał, bo był duży!
Dużemu to dobrze, dużemu to dobrze,
Bo duży ma dużo odwagi,
Przed niczym nie tchórzy, nie boi się burzy
i nawet Baby Jagi!

– Opowiem ci o lwie, o małym złotym lwie,
bo przecież zanim wyrósł, to był mały.
Był mały tak jak ty, a wtedy duże lwy
do ucha mu codziennie tak szeptały:
Małemu to dobrze, małemu to dobrze,
nie grozi mu żadna bieda,
bo duży zasłoni, przytuli, obroni,
małego skrzywdzić nie da!

– Opowiem ci o lwie, o dzielnym złotym lwie,
codziennie miał odwagi trochę więcej,
bo wszystkie duże lwy, mówiły mu, jak ty,
że lew powinien zawsze mieć lwie serce.

(…)

W. Chotomska

Jeleniogórska niecodzienność

Sposób traktowania klienta w Jeleniej Górze jest cechą charakterystyczną tego miasta. Uprzejmość jest cechą niezmiernie rzadko spotykaną, dlatego uznałam, że takim przypadkom warto poświęcić trochę miejsca w sieci…

Nigdy bym się nie spodziewała, że w (uwaga!) ‘Żabce’ spotkam za ladą taką miłą Panią (Gdyby ekspedientki w ‘Żabkach’ miały identyfikatory wymieniałbym z ksywy, imienia i nazwiska. Ale nie mają.). Zalety owej pani, bardzo zresztą młodej, wymieniam poniżej:

po pierwsze: powiedziała “dzień dobry”, kiedy weszłam do sklepu,
po drugie: powiedziała “proszę”, kiedy przyszła moja kolejka przy kasie,
po trzecie: w trakcie zczytywania kodów kreskowych z wybranych przeze mnie produktów nie pisała sms-ów i nie rozmawiała przez telefon komórkowy, a także nie dzieliła się z koleżanką/koleżankami, w żaden inny znany mi sposób komunikacji, newsami o tematyce kosmetyczno-solariowej ani randkowo-dyskotekowej, nie opowiadała też jak to jest “przesrane ze starymi”,
po czwarte: uśmiechała się.
po piąte: powiedziała “dziekuję”, kiedy już zapłaciłam,
po szóste: odpowiedziała na moje “do widzenia”, kiedy wychodziłam ze sklepu.

Sytuacja miała miejsce w sklepie należącym do sieci ‘Żabka’ w Jeleniej Górze, na ul. Sudeckiej.
Przedmiotem zakupów była herbata i kruche ciasteczka dla Babci Jagniątkowskiej, i nie byłam ubrana w futro i nie zajechałam pod sklep BMW. Brawo dla tej Pani.

Revela i inni nad Bałtykiem

01

02

03

04

06