Archive for December, 2009

Boże Narodzenie

bombki

(…) gdzieś w piaskach pustyni
Kształt o lwim cielsku i człowieczej głowie,
Z okiem jak słońce pustym, bezlitosnym,
Dźwiga powolne łapy, a wokoło krążą
Pustynnych ptaków rozdrażnione cienie.
Znów mrok zapada; lecz teraz już wiem,
Że dwadzieścia stuleci kamiennego snu
Rozkołysała w koszmar dziecinna kolebka –
I cóż za bestia, której czas wreszcie powraca,
Pełznie w stronę Betlejem, by tam się narodzić?

— William Butler Yeats—

Zima, akt 2.

zima
zima na oknie

Być jak bulterier :)

Zastanawialiście się co kupić Reveli pod choinkę?

Listonosz, Gwiazdor aka Mikołaj i inne dziady

Czy listonosz zawsze musi przychodzić, kiedy właśnie wyszłam spod prysznica, mam mokre włosy, a na sobie tylko prawieróżowy szlafrok z kokardką tego samego koloru, ledwo zakrywający dupę??

Czy w Trójce muszą brzęczeć dzwonki i lecieć piosenki o miłości, a trójkowy Karp musi być drugą najlepiej sprzedającą się płytą??

Czy muszę dostawać maile od PizzaHut,  wydawnictwa PWN i linii lotniczych, ze świetnymi pomysłami na świąteczne prezenty dla najbliższych, po otrzymaniu których, moi najbliżsi będą szczęśliwi, jak na załączonym do maila obrazku??

Czy Revela musi mi co rano nadepnąć na nogę, albo huknąć łbem w kolano?

A czy pisałam już, że moim ulubionym smerfem był Maruda? ;)

Fajny film widziałam…

Krok po kroku, krok po kroczku (…) idą świętaaaaa…

No właśnie; wszyscy wpadli w szał przedświątecznych zakupów, na mieście tłumy, na blogach zacichło… Do tematu świąt nie omieszkam powrócić we WŁAŚCIWYM czasie, a tymczasem chciałam napisać, że fajny film widziałam! 

Tytułem wstępu. Ja historii nie lubię – pani Ryglewska skutecznie mnie zniechęciła, dając “dostateczny” za cały wieczór rycia i zgłoszenie się do odpowiedzi (dzięki, a miałam być prawnikiem). Tym bardziej nie lubię filmów historycznych, zwłaszcza tych o nie tak dalekiej przeszłości;  kobiety za takimi filmami nie przepadają, bo trudno im wczuć się w klimat, czy utożsamić z bohaterami, gdy na ekranie widzą niemodne stroje, obciachowe buty i fryzury z babcinych zdjęć. Za wojennymi filmami też nie przepadam, po pierwsze dlatego, że zawsze w nich są ci dobrzy, którzy są jednocześnie piękni i mądrzy, i ci źli, którzy okazują się brzydcy i głupi. Trup ściele się gęsto i jest jakieś wzniosłe przesłanie dla widza, w ogóle najlepiej film wojenny, historyczny, oparty na faktach, oglądać na baczność…

A tu proszę. Tarantino zrobił “Inglourious Basterds” i dał radę. Napisał swoją historię i chwała mu za to. Właściwie czasem zastanawiałam się, czemu nikt do tej pory na to nie wpadł. Dla mnie bomba. Pod każdym względem. Brad Pit (porucznik Aldo Raine) - rewelacja. Na kolana rzucił mnie Christoph Waltz (pułkownik Hans Landa). Na szczególne wyróżnienie zasługuje niemiecki oficer(?) (Jak ktoś się zna to niech mnie poprawi), któremu sierżant Donny Donowitz rozwalił głowę kijem bejsbolowym.  Smaku całości dodają zahaczające o absurd długie  dialogi i drobne szczegóły takie jak ”buondziorno” porucznika Aldo Raina, czy “Bingo!” Hansa Landy.

A można? Można?

Stwierdzam, że “Bękarty wojny” zdeklasowały “Między słowami” i wskoczyły na pierwsze miejsce mojej listy filmowych przebojów. Po seansie byłam, i nadal jestem, tak ukontentowana, jak po makaronie w Pasji. Polecam! (jedno i drugie :) )